Słucham monologu Cezara przez parę minut, co jakiś czas przytakując. Obawiam się, że wyglądam na nieco znudzoną, ale wcale tak nie jest. Całkiem podoba mi się charakter chłopaka, chociaż nigdy wcześniej nie darzyłam zbytnią sympatią ludzi tak wygadanych. Cóż... On potrafi zaciekawić, nawet gadając o takim banalnym temacie, jak pogoda.
- Masz jakieś szczególne zainteresowania? - pyta nagle, rozwiewając moje przemyślenia.
Wzruszam lekko ramionami. Nie wiem, co odpowiedzieć.
- W sumie to nie mam naprawdę ciekawych zainteresowań - wzdycham - Lubię czytać. I w ogóle się uczyć. Nie pogardzę też jazdą konną. - wysilam się na dłuższą wypowiedź, przychodzi mi to z niemałym trudem. Co sprawia, że tak ciężko jest mi przekonać kogoś do mojej osoby? Ja jestem naprawdę miła. I przyjacielska. I życzliwa. O ile te trzy przymiotniki nie oznaczają tego samego.
- Długo jeździłaś konno?
- Tak ze cztery lata - sięgam w szare odmęty mojej pamięci - Tak, chyba tak. To niezbyt dużo, ale przynajmniej ogarniam to i owo.
Cezar uśmiecha się, kiwając w zamyśleniu głową. Odwraca wzrok, spoglądając przed siebie. Również kieruję tam moje oczy. W tym momencie wieje wiatr, targając moją burzę włosów.
- Nie uważasz, że przyroda jest piękna? - wzdycham z zachwytem, wciąż wpatrując się w przestrzeń przed sobą - Jesień jest moją ulubioną porą roku. Tyle ciepłych kolorów!
Cezar? :3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz