Obudziłam się przykryta kocem i z "Trzema Muszkieterami" na twarzy. Znów to samo! Zdążyłam się przyzwyczaić do tego, że odkąd tu jestem, co noc śpię na kanapie.
Cała obolała podniosłam się do pozycji siedzącej, po czym po drodze do kuchni odłożyłam książkę na stół. Po kilku sekundach dotarłam do cel mojej jakże wyczerpującej wyprawy - kuchni.Wyjęłam z lodówki mleko, a z szafki nad blatem - płatki kukurydziane. Jako, że od zawsze toczę wojnę z palnikami, nie zgrzałam mleka, lecz spożyłam na zimno. Tak też nie jest złe, więc co za różnica?
Jakieś dziesięć minut później już krzątałam się po mieszkaniu ogarniając i rozpakowując się. Z tego wszystkiego aż zapomniałam o przebraniu się w normalne ubrania, więc gdy sobie to uświadomiłam, pozostawiłam wszystko i poszłam do swojego pokoju. Kiedy zmieniłam piżamę na codzienną odzież, nagle przeszła mi ochota na sprzątanie, więc poszłam poćwiczyć szermierkę.
Nie wiem ile spędziłam czasu okładając bezbronny manekin. Szczerze mogłabym nawet cały dzień, jednak po jakimś czasie uświadomiłam sobie, że ktoś za mną stoi i przypatruje się wszystkiemu. Odwróciłam się w stronę owej osoby.
Ktoś? :3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz