niedziela, 18 października 2015

Od Davida

Obudziłem się około pierwszej popołudniu. Jak zwykle musiałem odespać nocną straż. Przeciągnąłem się na łóżku, po czym założyłem okulary, żeby mieć możliwość zobaczenia czegokolwiek. Wstałem i podszedłem do komody, z której wyciągnąłem spodnie i koszulkę. Po chwili już przebrany wychodziłem z domku, z jabłkiem w ręku. Nie należę do wielbicieli wielkich śniadań, więc to mi wystarczyło. Z kieszeni spodni wyciągnąłem telefon z podłączonymi do niego słuchawkami. Szybko włożyłem je do uszu i całkowicie oddałem się muzyce. Wydawało mi się, że jestem całkiem sam, a wokół nie ma nikogo. Uśmiechnąłem się do siebie i ruszyłem dalej. Po drodze sporo myślałem. Mimo tego, że już od tygodnia jestem w obozie, to tak naprawdę nikogo jeszcze nie poznałem. Prócz przywódcy oczywiście. W tej samej chwili przypomnieli mi się moi bliscy, cała moja rodzina, od której przeprowadziłem się, jak tylko osiągnąłem pełnoletność. Czemu? Rodziny wielodzietne z reguły skazane są na niepowodzenie. Miałem trzy siostry i czterech braci. Wszyscy byli znacząco młodsi ode mnie. Każde z nich chciało czegoś innego. Mama pracowała na dwa etaty, żebyśmy mogli godnie żyć, wracała wieczorami przemęczona i słaba, a jednak nadal uśmiechnięta i gotowa do pomocy. Na mnie spadła opieka nad rodzeństwem. Nie było to dla mnie problemem, zabawa z nimi była dla mnie czystą przyjemnością. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie ojciec. Całymi dniami przesiadywał przed telewizorem z puszką piwa w ręku. Nie pracował. Był tylko zbędnym balastem dla nas wszystkich. To przez niego się przeprowadziłem. Mimo tylu problemów jakoś sobie radziliśmy, a nasz dom wiecznie wypełniony był radością. Zastanawiało mnie, co się teraz z nimi dzieje. Czy żyją? Teraz było mi wstyd, że ich zostawiłem, ale już nie mogłem cofnąć czasu. Nagle poczułem, że ktoś delikatnie dźgnął mnie od tyłu czymś nieco ostrym. Podskoczyłem jak poparzony i wyjąłem słuchawki z uszu.
- Samotne błądzenie po lesie ze słuchawkami w uszach nie popłaca, co? - usłyszałem za sobą głos i odwróciłem się starając się uspokoić mocno bijące serce.

Ktoś? :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz