Zaśmiałem się cicho. Trzeba było przyznać, że nieźle mnie wystraszyły.
- Przykro mi, dziewczyny, ale nie jestem tak do końca nowy - rzuciłem im uśmiech pełen politowania. Spojrzały po sobie, wyraźnie zdziwione. - Jestem w Obozie już prawie rok - wyjaśniłem szybko, a one wydawały się być jeszcze bardziej zaskoczone. - Oczywiście, pewnie wcześniej nawet o mnie nie słyszałyście, bo zwykle trzymam się w cieniu lub Lucasa - powiedziałem, mając tu na myśli oczywiście naszego przywódcę. - Jestem doradcą - wytłumaczyłem pokrótce. - Christopher.
- Lijtan - czarnowłosa wyciągnęła w moją stronę dłoń, którą uścisnąłem. Nie chciałem nią trząchać, ponieważ to byłem przecież dżentelmenem, a na całowanie w rękę było o kilkanaście dekad za późno.
- Elisabeth - przedstawiła się druga, z którą również wymieniłem uściski dłoni.
- Co więc sprawiło, że postanowiłyście mnie napaść? - parsknąłem cichym śmiechem.
Lijtan? Elisabeth?
Brak weny :c
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz