niedziela, 18 października 2015

Od Elisabeth C.D. Lijtan

- Pff! Oczywiście! Chyba każdy to przeszedł, więc i oni! Kiedy wyruszamy? - nagle słowa zaczęły wypływać z mioch ust strumieniami.
- Możemy i teraz, tylko wpadniemy do mnie jeszcze po jakieś koce. - słysząc to zdanie pełna energii zerwałam się na nogi i z wielkim bananem na twarzy zaczęłam iść przed siebie. - Eee... Effy, to w drugą stronę.
Odwróciłam się na pięcie i pomaszerowałam z powrotem do Lij.
- Co za różnica? - zaśmiałyśmy się i razem poszłyśmy do domku numer osiem. Stamtąd zabrałyśmy koce i wyruszyłyśmy na poszukiwanie wrażeń.

W końcu, po długiej hodzinie znalazłyśmy jedną z nowych twarzy. Widząc, że idzie w naszą stronę, zaczaiłyśmy się za rogiem któregoś z domów. Serce biło mi jak oszalałe, ale adrenalina nie pozwoliła mi się wycofać. Raz kozie śmierć, jak to mówią.
- Robiłaś to kiedyś? - zapytałam szeptem Tan.

Lijtan?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz