- CC, rusz dupę! - wzdrygnąłem się, kiedy Gen gwałtownie szturchnęła mnie w ramię, tak, że książka psychologiczna, którą czytając się wyłączyłem, wypadła mi z rąk na podłogę. Burknąłem coś pod nosem i natychmiast ją podniosłem, a następnie otrzepałem. Przydałoby się posprzątać w tym domu. Gen i tak nie robi nic innego, jak siedzi na dupie całymi dniami. Mogłaby chociaż się postarać. - Słyszysz, w ogóle, co do ciebie mówię? I dlaczego ciągle czytasz te brednie? Wziąłbyś się chociaż raz za jakąś porządną książkę, jak "Wichrowe wzgórza", "Metro 2033", "To", "Czarownica z Funtinel"...
- Dobra, dobra - uniosłem dłonie w geście poddania. Gen mogła mieć mnóstwo wad, ale cieszyło mnie, że gdy zaczęła już nawijać o książkach to nie mogła przestać. - Czego chciałaś?
- Twoja dziewczyna przyszła - oznajmiła bezceremonialnie, a ja uniosłem brwi.
- Moja dziewczyna? - zapytałem wolno. Chyba coś przegapiłem.
Westchnęła ciężko, jednocześnie przewracając oczami.
- Albo jakaś napalona fanka. Sam zdecyduj - parsknęła krótkim śmiechem i udała się w kierunku kuchni, najpewniej zrobić sobie kawę. Chyba dopiero, co wstała. Najwyraźniej dzień bez kawy był dla niej dniem straconym. Na to i ja musiałem przewrócić oczami.
Szybko udałem się w kierunku holu. Jak się okazało, stała tam Leena.
- O, cześć - powiedziałem, a ona zrobiła minę, która świadczyła o tym, że nie przegapiła charakteru mojej siostry. - Nie przejmuj się nią. Gen ma swoje fochy, ale jeśli bliżej ją poznać to jest miła... - zaciąłem się. - Albo nie. Właściwie to nie jest. No, co tam?
Leena?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz