- Bardzo boli? - spytałem podnosząc ją na rękach. Była przytomna, wyglądała jednak na lekko podenerwowaną.
- Trochę...- wyjąkała próbując ruszyć wykrzywioną ręką, na co od razu syknęła z bólu.
- Trzeba to będzie opatrzyć, czy coś...- zastanowiłem się zdezorientowany. Nic nie wiedziałem o medycynie, więc sam na pewno bym jej nie pomógł. - Nie wiesz, kto z obozowiczów zajmuje się urazami?
- Chyba Elisabeth. - mruknęła przez zaciśnięte zęby.
- Nic mi to nie mówi, ale trudno. Trzeba będzie jej poszukać. - postanowiłem i skierowałem się z powrotem na ścieżkę. - Pewnie jest w głównej kwaterze.
Instynkt mnie nie zawiódł, bo właśnie tam znaleźliśmy (jak się później okazało) dowódczynię lekarzy. Z ulgą przekazałem rudowłosą w jej ręce. Wiedziałem, że szybko jej pomoże. Skoro i tak nie miałem nic do roboty, to postanowiłem czekać na koniec zabiegu. Dobrze byłoby się chociaż dowiedzieć, jak ta dziewczyna ma na imię.
Leena?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz