wtorek, 20 października 2015

Od Davida - CD historii Genevieve

Obudziłem się około 14:00. Westchnąłem i zebrałem się do wyjścia. Nie ma sensu siedzieć w domu, co można by tu robić? Przebrałem się i wyszedłem kierując się na początek codziennej trasy. Słuchawki w uszach, papieros w ręce - wszystko po staremu. Tego dnia nie miałem jednak dobrego humoru, wręcz stwierdziłem, że jak na mnie był on tragiczny. Złego dnia nie miałem od czasu wybuchu. Dziwne, że tak nagle mnie dopadł. Wzruszyłem ramionami i poszedłem dalej. Po dwudziestu minutach w oddali zobaczyłem znajomą mi postać. Genevieve. Mimo beznadziejnego humoru wysiliłem się na uśmiech. Nawet nie do końca szczery. Byleby był.  Kilka kroków i zrównałem się z dziewczyną.
- Coś tak przeczuwałem, że znów spotkamy się w lesie. - zaśmiałem się cicho wyciągając słuchawki z uszu.
- Odpuść sobie. - mruknęła tylko nie zaszczycając mnie nawet spojrzeniem. Poczułem, że mocniej zabiło mi serce. Z nerwów? Żalu? Sam już nie wiedziałem.
- W porządku. - odparłem zaciągając się papierosem. - Nie chciałem uprzykrzać ci życia. Przepraszam.
Gen drgnęła, najwidoczniej zdziwiona zaistniałą sytuacją.
- To, ten...Ja już pójdę. Miłego spaceru. - przyśpieszyłem kroku ruszając w swoją stronę. Dziwne, ale nie miałem dzisiaj siły na przekomarzanie się z nią. Nie miałem siły na nic.
- Sam siebie nie poznaję...- mruknąłem pod nosem wpatrzony w ziemię. - Jutro pewnie będę tego żałował. No, cóż. Trudno.
Przeszedłem jeszcze kilka kroków, po czym wspiąłem się na pierwsze-lepsze drzewo. Usadowiłem się między gałęziami, oparłem głowę o korę i zamknąłem oczy wsłuchując się w otaczającą mnie ciszę. Zastanawiało mnie to, co pomyślała sobie dziewczyna widząc moją reakcję.

Genevieve?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz