wtorek, 20 października 2015

Od Davida - CD historii Genevieve

- Jak wolisz. - uśmiechnąłem się niezrażony. - To do jutra!
- Przepraszam...Że jak? Do jakiego jutra? - Genevieve popatrzyła się na mnie spod podniesionych brwi.
- Ty naprawdę wierzysz w to, że jutro się nie spotkamy? Ciekawe podejście. - zaśmiałem się zawracając ku ścieżce. Nie doczekałem się żadnej odpowiedzi, usłyszałem tylko dźwięk zatrzaskujących się za mną drzwi.
- No, cóż...Może kiedyś się do mnie przekona. Kiedyś.
Ruszyłem w drogę powrotną wypalając kolejnego papierosa. Szlag by to. Muszę je oszczędzać, nie wiadomo ile jeszcze czasu dane mi będzie tu spędzić. Po powrocie rzuciłem się na łóżko, żeby nabrać więcej sił przed nocną strażą, jednak nie mogłem spać. Myślałem. Dużo myślałem. A wszystkie te myśli błądziły po przeszłości. Omotany wspomnieniami w końcu zasnąłem.
***
Kiedy się obudziłem słońce już powoli zachodziło. Przerzedziłem ręką włosy jak zwykle stojące na wszystkie strony i wstałem. W drodze po bluzę znalazłem jeszcze okulary. Uzbrojony w nóż, zapalniczkę, scyzoryk, słuchawki i paczkę fajek ruszyłem na miejsce straży. A mianowicie, było nim ogromne drzewo na skraju obozu. Minęła godzina, zanim mogłem ze spokojem zająć wygodne miejsce na jednej z jego grubych gałęzi. Oparłem się o korę i pozwoliłem nogom swobodnie zwisać w dół. Sam zapatrzyłem się w dal. Niebo nad lasem zaczęło już ciemnieć i widać było pierwsze, oddalone o setki tysięcy kilometrów gwiazdy. Nie ma co - dla takich widoków warto zarywać nocki. Przez całą wartę nie działo się nic specjalnego, raz, czy może dwa coś poruszyło się w krzewach i tyle. Kiedy w końcu mogłem wrócić na ziemię było coś około czwartej nad ranem. Zmęczony powlokłem się na ścieżkę, która biegła akurat obok domu Genevieve. Przypadek? Mimo zmęczenia zerwałem kilka czerwonych kwiatów rosnących na poboczu i położyłem je na jednej z drewnianych poręczy.
- Akurat teraz zebrało ci się na bycie miłym...- mruknąłem do siebie powracając na drogę prowadzącą do domu. - A z resztą, niech ma. Może poprawi jej się humor.
Zadowolony wróciłem do domu i zaraz po wejściu zasnąłem na kanapie.

Genevieve?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz