Zacisnęłam pięści. Byłam już okropnie wkurzona, a tu jeszcze pojawia się David. Super. Gorzej być nie może, pomyślałam. Oczywiście, wykrakałam to. Zawiał zimny wiatr, a ja uświadomiłam sobie, że nie mam na sobie żadnego płaszcza. Byłam tylko w cienkiej koszuli i dżinsach. Automatycznie objęłam się ramionami. David patrzył na mnie wyczekująco, a ja po raz już chyba setny, miałam ochotę go uderzyć. Naturalnie, miałam z tym problem, ponieważ przez otaczającą nas ciemność nie byłam w stanie dokładnie stwierdzić, czy jest blisko, czy też oddalony o kilka kroków. Czułam, jednak, że jest bliżej, niż mogłoby się wydawać, bo jego ciepły oddech owiewał moją skórę.
- Mogłabym cię zapytać o to samo - warknęłam i zauważyłam, iż w prawej dłoni trzyma święcący się w blasku księżyca nóż. Instynktownie się odsunęłam. - Zamierzałeś mnie zadźgać?
- Nie wiedziałem, kim jesteś - oznajmił. - Co tutaj robisz? - powtórzył twardo.
- Pokłóciłam się z bratem - wyrzuciłam z siebie, za nim zastanowiłam się, dlaczego to robię. I za nim nie odzyskałam zmysłów, zapytałam: - Mogę przespać się u ciebie?
David?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz