Jedyne, co pamiętam, to gruz. Gruz i popiół, czyli coś, co niegdyś miało
być moim domem. Co się stało? Jeszcze wczoraj wieczorem śmiałam się
razem z moją siostrą i całą rodziną w komplecie jedliśmy kolację.
Poszłam do piwnicy, by tam pomalować chwilę lub dwie. Mimo siarczystego
chłodu położyłam się tam i zasnęłam.
I stało się. Wybuch sprawił, że cała okolica to jedno wielkie rumowisko. I ani śladu moich bliskich. W dodatku... W dodatku do środowiska wdało się jakieś zakażenie. Ewakuowałam się więc do lasu, gdzie starannie odliczałam spędzone tam dni - naliczyłam ich 96, czyli nieco ponad trzy miesiące. Wtedy przybyli do mnie ludzie.
Ludzie.
Jak dawno ich nie widziałam. Na początku nie wiedziałam, co powiedzieć. Zapomniałam swojego imienia i nazwiska, ale uznali, że jestem zdrowa. Zaprowadzili mnie więc do miasta ocalałych. Tu odzyskałam świadomość. Cywilizacja. Jestem Leena Esther Klammer, przypomniałam sobie. Kontakt z ludźmi zdecydowanie odświeżył mnie i moją pamięć oraz sprowadził mnie na ziemię. Tak się złożyło, że mieszkałam w tym samym domku, co przywódca.
- Cześć - zagadałam z lekką niepewnością w głosie, wkraczając do mieszkania. Nie miałam nic ze sobą, za mną wkroczył tylko mój mały lisek, Quinn, którym zaopiekowałam się parę tygodni temu. - Ty jesteś przywódcą, tak? - upewniłam się.
Lucas? :3 Wena tak jakby jest i tak jakby jej nie ma, mam nadzieję, że mnie rozumiesz XD
I stało się. Wybuch sprawił, że cała okolica to jedno wielkie rumowisko. I ani śladu moich bliskich. W dodatku... W dodatku do środowiska wdało się jakieś zakażenie. Ewakuowałam się więc do lasu, gdzie starannie odliczałam spędzone tam dni - naliczyłam ich 96, czyli nieco ponad trzy miesiące. Wtedy przybyli do mnie ludzie.
Ludzie.
Jak dawno ich nie widziałam. Na początku nie wiedziałam, co powiedzieć. Zapomniałam swojego imienia i nazwiska, ale uznali, że jestem zdrowa. Zaprowadzili mnie więc do miasta ocalałych. Tu odzyskałam świadomość. Cywilizacja. Jestem Leena Esther Klammer, przypomniałam sobie. Kontakt z ludźmi zdecydowanie odświeżył mnie i moją pamięć oraz sprowadził mnie na ziemię. Tak się złożyło, że mieszkałam w tym samym domku, co przywódca.
- Cześć - zagadałam z lekką niepewnością w głosie, wkraczając do mieszkania. Nie miałam nic ze sobą, za mną wkroczył tylko mój mały lisek, Quinn, którym zaopiekowałam się parę tygodni temu. - Ty jesteś przywódcą, tak? - upewniłam się.
Lucas? :3 Wena tak jakby jest i tak jakby jej nie ma, mam nadzieję, że mnie rozumiesz XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz