Skinąłem głową, uśmiechając się lekko.
- Pomóc ci? - zapytałem, jednak ta pokręciła głową. Postanowiłem to zlekceważyć i pozwoliłem jej oprzeć się o mój bok. Z początku tego nie zrobiła, jednak po chwili się rozluźniła, kulejąc dalej. Od czasu do czasu potykała się, jednak podtrzymywałem ją. Nie tylko fizycznie, ale również na duchu. - Będzie dobrze. Prawie już jesteśmy na miejscu - rzuciła mi piorunujące spojrzenie, więc umilkłem. Resztę drogi przebyliśmy w napiętej ciszy. Wreszcie stanęliśmy na jej ganku, a ona oparła się o framugę.
- Wejdziesz? - zapytała cicho, jakby z nadzieją.
- A czego innego się spodziewałaś? - otworzyłem przed nią drzwi, a ona zadowolona "wkicała" do środka. Wszedłem za nią, zamykając przy tym drzwi na klucz. Tak na wszelki wypadek. - Chciałabyś, bym został tu na noc? - oczywiście, znałem już odpowiedź.
Jej oczy zrobiły się wielkie jak spodki, a usta rozciągnęły się w uśmiechu.
- Jasne! - zakrzyknęła. - Przygotuję ci miejsce do spania!
Za nim zdążyłem ją powstrzymać, udała się w jakimś kierunku. Westchnąłem, siadając na kanapie. Mój wzrok powędrował w kierunku okna. Spadające liście stały się teraz czymś niezwykle ciekawym. Na tyle ciekawym, że nawet nie zauważyłem, jak Leena usiadła obok mnie.
- Ładnie, prawda? - zapytała, jednak najwyraźniej nie oczekiwała odpowiedzi. - Przygotowałam ci już wszystko. Jeśli chcesz, możesz już iść spać.
- Jeszcze posiedzę - oznajmiłem cicho, nawet na nią nie patrząc.
Leena?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz