Nie mogłem się już powstrzymać i zaśmiałem się głośno. Podałem jej dłoń, a ona złapała ją i podciągnęła się do pozycji stojącej. Szybko otrzepała się, wciąż się uśmiechając, a jednak była cała czerwona.
- Nie jesteś debilką - powiedziałem szerze. - Jesteś po prostu niezdarą.
- No, dzięki, wiesz - przewróciła oczami, idąc dalej, jakby cała sytuacja się nie wydarzyła. Szybko zrównałem jej kroku. - Cały czas potykam się o ten sam korzeń. Ten sam! Rozumiesz?
- Wyjątkowy pech - parsknąłem śmiechem. - Myślę, że powinnaś zaznaczyć czerwonym kolorem to miejsce, abyś zawsze pamiętała, by podnieść nogę.
- Krwią? - zachichotała. - Tak, dobry pomysł. Wykrwawię się, żeby więcej się nie potknąć.
- Nie mówię o krwi. Może być... ketchup - westchnąłem. - Myślisz, że mają tu ketchup?
Wzruszyła ramionami.
- Być może. Kto ich tam wie - zatarła ręce. - Ścigamy się do tamtego drzewa?
Ona naprawdę ma ADHD, pomyślałem, ale ostatecznie skinąłem głową i ruszyliśmy.
Leena?
Wiem, że jeszcze gorsze od poprzedniego, ale piszę na szybko, ponieważ właściwie mam szlaban, a moja mama może wrócić w każdej chwili xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz