piątek, 30 października 2015

Od Katheriny do Davida

Biegnę przed siebie. Znaczy się próbuję. Pokrowiec z gitarą i torba znacznie utrudniają mi poruszanie się. Jest bardzo ciemno. Brakuje tylko jeszcze burzy z piorunami. Za mną wlecze się gromadka "zombie". Nie są zbyt szybcy, ale ja nie jestem uzbrojona. Nawet małego nożyka, a wiedziałam, że czegoś zapomniałam. Nie spodziewałam się, że tak ważna rzecz wyleci mi z głowy. Nie wiem co się ze mną dzieje. Śmierć siostry była najgorszą rzeczą jaka mi się przytrafiła. Właśnie z tego powodu zdecydowałam się dołączyć do obozu. Gdybym..gdybym wtedy nie była taka bezmyślna ona byłaby tu ze mną. Chmara przybliżała się do mnie ze znaczną prędkością. Damn. Co ja teraz zrobię? Zauważyłam jakąś postać. Podbiegłam do niej, a raczej do niego gdyż dana osoba okazała się być chłopakiem. Nogi się pode mną ugięły przez co wpadłam na nieznajomego.
- Pomóż, proszę. - zrobiło mi się ciemno przed oczami...
Obudziłam się w łóżku. Złapałam się za głowę. Powoli zaczęłam przypominać sobie co się stało. Przyciągnęłam kolana do klatki piersiowej objęłam je rękami i oparłam o nie podbródek. Obok stała moja gitara i torba. Wstałam niepewnie oglądając pokój. Nie za duży nie za mały.. w stonowanych kolorach z wielkim oknem i siedziskiem w miejscu gdzie powinien się znajdować parapet. Wymarzony pokój większości nastolatek. Otworzyłam okno wpuszczając do środka zimne powietrze. Odwróciłam się. W drzwiach stał chłopak. Miał brązowe włosy. Na jego nosie spoczywały okulary w czarnych oprawkach...
- Myślałem, że jeszcze śpisz.-powiedział podając mi parujący kubek z herbatą.
- Dziękuję. Gdyby nie Ty... - zaczęłam.
- Nic takiego. - machnął ręką.
- Jestem Kathe...Kath. - uśmiechnęłam się słabo.

David? Następnym razem będzie lepsze, obiecuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz