niedziela, 15 listopada 2015

Od Seth'a - CD. historii Josephine

Podniosłem rękę, by zapukać w drewniane drzwi. Nie minęła może minuta, zanim otworzyły się, a naszym oczom ukazała się niska brunetka, czyli nasza nowa przywódczyni.
- Hej, przyprowadziłem kolejną nową - uśmiechnąłem się zadowolony z siebie.
- Cześć, wejdziecie? - Effy odwzajemniła gest, przy okazji odsuwając się z przejścia, byśmy mogli przekroczyć próg mieszkania.
Elisabeth zaczęła pośpiesznie zgarniać swoje rzeczy z kanapy, foteli i stolika do kawy. Kiedy zniknęła w kuchni, ja rozłożyłem się na kanapie, za to Josephine zadowoliła się jednym z dwóch foteli.
- Napijecie się czegoś? - dało się słyszeć podniesiony głos Effs z pokoju obok.
- Tak, herbatę, jeśli można - odpowiedziałem.
- Ja poproszę to samo.
- Czarną, białą, owocową...?
- Czarna! - zdecydowała stanowczo Josie.
- Uuu, a masz zieloną? - w kilka kroków znalazłem się obok Effy stojącej przed szafką pełną opakowań.
- Coś tam się znajdzie... - mruknęła przywódczyni i po chwili chwyciła zwycięsko kartonowe pudełeczko.
Akurat w tym czasie zdążyła się zagotować woda, więc nie musieliśmy czekać. Wyjąłem kubki (tak, wiem gdzie były. Miałem już raz okazję robić tu herbatę, kiedy to mnie przyjmowali do obozu) i rozłożyłem je w rzędzie. Czynność zalewania i przenoszenia herbat powtarzając: "Gorące, gorące" mogę pominąć, prawda?
Kiedy już wszyscy zajęliśmy swoje miejsca, Elisabeth zabrała głos:
- To może opowiesz coś o sobie, skąd jesteś...? - wnioskuję, że to pytanie zadała Josephine, ponieważ o mnie wie już co nieco.

Josephine?

1 komentarz:

  1. Uuu, fajne, podoba mi się, czekam dalej.

    A wiecie skąd Effy ma tyle rodzajów herbaty? Ma dobrego dostawcę, który zawsze jedno pudełko przeznacza dla niej ;p

    OdpowiedzUsuń