Przez chwilę zastanawiam się, czy cokolwiek powiedzieć, jednak po chwili zupełnie mi to wisi. Czy będzie wiedział o moich problemach rodzinnych, czy też nie - nie obchodziło mnie to. Właściwie cały świat mógł wiedzieć, jak bardzo do dupy jest moje życie i nie obeszłoby mnie to. Wystarczy mi nadzieja, że kiedyś to się poprawi, chociaż sama nic z tym nie robiłam... Czy to znaczyło, że niszczyłam własną nadzieję?
- Właściwie to nic godnego większej uwagi - ostatecznie wzruszam ramionami, odchylając się na siedzeniu do tyłu. - Christopher ma tylko pewne problemy. Chyba nie powinnam pomijać, iż są związane ze mną, prawda? Cóż, tak czy inaczej są. Być może przyczyniam się w pewien sposób do jego wczesnego siwienia.
- Mogę się zapytać, w jaki sposób? - przyglądał mi się uważnie.
- Zapytać zawsze się możesz - przewróciłam oczami, ale i tak odpowiedziałam. - Doprowadzam go do szału, a on jeszcze na dodatek myśli, że obwiniam go o śmierć naszych rodziców - spuściłam wzrok. - To nie prawda. Nie miał z tym nic wspólnego, a to, jaka jestem wobec niego wynika tylko i wyłącznie z tego, iż dawno nie nawiązywałam kontaktów między ludzkich i naprawdę nie pamiętam już, jak być dobrą siostrą - podnoszę wzrok i patrzę w oczy Cezarowi. - Nie proszę cię o zrozumienie. Chcę tylko, żebyś wiedział, że ja naprawdę chciałabym być lepszym człowiekiem, tylko zwyczajnie nie potrafię.
Cezar?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz