niedziela, 1 listopada 2015

Od Christopher'a - CD historii Leeny

Westchnąłem ciężko, opierając się głową o kanapę. Wiedziałem, że Leena ma rację, więc jednocześnie ciągle nie mogłem pozbyć się tego silnego poczucia winy. W relacjach między mną, a Gen nie układało się zbyt różowo. Bardzo często się kłóciliśmy. Tak często, że czasem któreś z nas zwyczajnie nie wytrzymywało i wychodziło, trzaskając drzwiami. Nawet na kilka dni. Nigdy wcześniej tak nie było, dopiero po tym, jak umarli nasi rodzice. Przed ich śmiercią Genevieve była znacznie bardziej otwarta i przyjacielska dla świata. Ja za to byłem zbytnio arogancki. Zmieniliśmy się. Na gorsze czy na lepsze? Nie wiedziałem. To chyba zależało od punktu podejścia. Obydwoje staliśmy się jednocześnie silniejsi, ale też nie byliśmy już tym samym, kochającym się rodzeństwem, co kiedyś. Oczywiście, nadal ją kochałem, jednak okazywanie tego było bardzo trudne, kiedy ciągle pchała się w kłopoty. A ja obiecałem sobie i rodzicom, że będę się nią opiekował. Cały czas czułem, jakbym zawodził. Raz po raz. Nic nie potrafiłem z tym zrobić.
- Ziemia do Chris'a - Leena pomachała mi dłonią przed oczami. Zamrugałem kilka razy i skierowałem, swój wzrok na nią. Wydawała się lekko rozkojarzona, a ja zastanawiałem się, na ile odpadłem, zatopiony we własnych myślach. Starałem się uśmiechnąć pocieszająco, jednak wyszedł z tego grymas. - Co się stało?
- Nic - odpowiedziałem, zgodnie z prawdą. - Po prostu się zamyśliłem. To, co powiedziałaś... Jest prawdą, fakt. Ale nie masz pojęcia, co się dzieje między mną, a Gen. To jest okropnie skomplikowane - złapałem się za głowę. - Zrobiłbym wszystko, żeby było tak, jak kiedyś.
- Wtedy nie byłbyś już tym samym człowiekiem, jakim jesteś teraz - przysiadła się bliżej mnie. Nie podniosłem wzroku, wgapiony w podłogę. 
- Ona mnie nienawidzi - zacisnąłem wargi. - Nie dziwię jej się. Ja też jej nienawidzę. A jednocześnie kocham ją, całym swoim życiem. Nie pamiętam, kiedy ostatnim razem powiedzieliśmy sobie coś miłego. Kiedy któreś z nas podniosło drugą osobę na duchu.
- Powiedziałabym, że się ułoży, ale obydwoje wiemy, że to nie prawda - oznajmiła łagodnym głosem. - Nie możesz jednak się załamywać. Może być gorzej, ale może być też lepiej. Wszystko zależy od was. 
- Pewnie tak - skinąłem głową i ruszyłem w kierunku wyjścia. - Powinienem już iść.

Leena?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz