Opuściłam głowę. Nie wiedziałam, czy z szacunku do zmarłych rodziców, czy z powodu smutku, który nagle mnie ogarnął. Nie potrafiłam go odpędzić, lecz z drugiej strony wcale nie chciałam. Dawał siłę, której było trzeba w takich chwilach, w których trzeba wspomnieć swoich zmarłych bliskich.
- Tata umarł na moich oczach, zabity przez zombie. Mogłam go uratować, jednak nie potrafiłam... Byłam przerażona i nie wiedziałam, co zrobić. Najchętniej uciekłabym wtedy, lecz nie mogłam go zostawić. Sama prawie padłam ich ofiarą, gdyby w ostatniej chwili nie kazał mi biec. Żałuję, że nie mogę cofnąć czasu i postąpić inaczej. Teraz przewodzę cholernymi wojownikami. Mogłabym go uratować - wciągnęłam gwałtownie powietrze. - Mama zmarła kilka miesięcy później. Przynajmniej sądzę, że zmarła.
Cezar uniósł brwi, przypatrując mi się uważnie, jakby nie chciał stracić, choćby jednej mimiki mojej twarzy. Nie dziwiłam mu się. Rzadko otwarcie okazywałam emocje.
- "Tak sądzisz?" - zapytał.
Skinęłam głową.
- Była noc. Ja i Chris spaliśmy w jednym namiocie, a ona miała wartę. W nocy zbudził nas jej krzyk. Za nim jednak wyszliśmy z namiotu, już jej nie było. Po tym Christopher załamał się całkowicie. Sądził, że to przez niego umarli rodzice, choć szczerze mówiąc to ja byłam bardziej odpowiedzialna za śmierć taty. Tak czy inaczej, Chris chciał wtedy przejąć wartę, jednak mama nie zgodziła się na to, zostając na miejscu. Potem uważał, że powinien się uprzeć... Parę dni później trafiliśmy do Obozu. Był niezwykle blisko. Mama chyba nas tam prowadziła... Mówiła, że idziemy w bezpieczne miejsce - przymknęłam powieki. - Cóż, udało jej się uratować swoje dzieci. Jesteśmy bezpieczni, przynajmniej minimalnie.
Przez chwilę ciągnęła się tak napięta cisza, że można by ją pokroić tasakiem. Postarałam się lekko uśmiechnąć, oczywiście nie do końca szczerze, i uniosłam brwi w oczekiwaniu.
- Teraz twoja kolej, by opowiedzieć swoją niezwykle ciekawą historię życia - zauważyłam sarkastycznie.
Cezar?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz