Mah, jak ja "kocham" nowych. Dlatego właśnie nie zgłosiłem się do sekcji za nich odpowiedzialnej. Z całego serca współczuję doradcą, którzy muszą to wszystko połapać. Burza póki co utrzymywała się dość daleko od nas i liczyłem na to, że obejdzie nas łukiem co często zdarzało się gdy szła z północy.
- Mike od biedy jeśli musisz stosować któryś ze zdrobnień tych imion - odpowiedziałem
Oba brzmiały jak dla dziecka.
- Niech będzie - zgodził się mężczyzna
- Z części organizacyjnej muszę Ci jeszcze zrobić szkolenie i egzamin, ale z tym raczej nie będzie problemu - zauważyłem
- Na czym to będzie polecać? - zapytał
- Podczas szkolenia jak widzę wspinaczki, uciekania, przeszukiwania sklepów i tych rzeczy nie będziesz musiał przerabiać. Jednak jeśli będziesz chodził do miasta, tak jak ja muszę Ci powiedzieć o strażnikach oraz będziemy musieli przerobić wszystkie dane na temat mutantów - wyjaśniłem
- Mutantów? - uniósł brwi - Oni są po prostu chorzy chyba to niegrze... - zaczął jednak bardzo niegrzecznie mu przerwałem
- Nie, nie chodzi mi o zombie - wsunąłem w ręce w kieszenie kiedy zawiał chłodny wiatr
- Więc o co? - zapytał zaciekawiony
- Mutanci to zombie po mutacji. Następuje ona kiedy nie mają pożywienia i muszą się dostosować do obecnych warunków. Nie wszystkie potrafią się zmienić. Niektórzy ludzie zamiast w zombie od razu zmienili się w mutanty. Ich często spotykanym przykładem są strażnicy - opisałem mu większość tematu
- Eh, kolejny termin, którego nie znam - zauważył
- Strażników poznasz gdy będziemy szli do miasta - odpowiedziałem - istnieje jeszcze kilka mniej znanych rodzajów, które spotyka się w różnych warunkach. Tutaj na szczęście nie występuje żaden z nich. Nie wszystkie są agresywne ale większość jest cholernie inteligentna jak na zombie, szybko się uczy i ma trzy razy bardziej śmiercionośną broń
Pokiwał wolno głową.
- Łapię, kiedy zaczniemy? - zapytał
- To od jutra. Możesz sobie trochę odpocząć poza tym dopiero w najbliższy piątek będziemy szli na akcje więc mamy pięć dni na zrobienie wszystkiego - wyjaśniłem
Byliśmy już pod moim domem kiedy burza była dopiero nad klasztorem więc bardzo mnie to nie denerwowało. Na wszelki wypadek wolałem jednak już wejść do domu.
- Wejdziesz na herbatę? - zadałem moje zwykłe pytanie, które może usłyszeć każdy kto przechodzi ze mną koło mojego domu
< Will?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz