sobota, 7 listopada 2015

Od Genevieve - CD historii Cezara

Prychnęłam, jednocześnie przewracając oczami. Nie dość, że gość wpakował mi się do domu ze swoimi brudnymi buciorami, to jeszcze pewnie liczy, że nakarmię go, jak jakiegoś głodnego i chorego psa, którego dwa razy przejechał samochód, ale miał kocie korzenie, więc zostało mu jeszcze siedem żyć. Nawet przez chwilę spojrzał na mnie z tą miną, jednak byłam zbyt bystra, by dojrzeć w jego oczach czające się rozbawienie i sarkazmu. Uśmiechnęłam się na ten widok. Oczywiście nieszczerze. Dawno nie obdarowałam człowieka cudownym, szczerym uśmiechem, pełnym blasku i dziecięcej niewinności.
- Patrzeć możesz - powiedziałam, wyjmując z lodówki jajka i bekon. - Ale nie jestem typem osoby, co dokarmia na zimę głodne zwierzęta, więc o mojej jajecznicy możesz sobie tylko pomarzyć. A ostrzegam cię. Moja jajecznica jest najlepsza na świecie - no, może nie do końca była to prawda, ale przecież nie musiał o tym wiedzieć. Jakieś trzy lata temu spaliłam prawie cały dom, robiąc sobie jedzenie. Brat zabronił mi korzystać z kuchenki na tydzień, lecz wreszcie mama mnie uratowała mówiąc, że to przecież nie była moja wina i każdemu mogło się to zdarzyć. Niezwykle mnie to zdziwiło, bo odkąd pierwszy raz spojrzałam na świat tymi wielkimi, smutnymi oczami, one już wiedziały, ze rodzice bardziej kochają Christophera. Przykre. Po tylu latach nie byłam w stanie mieć im tego za złe. Szczególnie, dlatego, że oboje nie żyli.
- Niewątpliwie - mruknął, unosząc brwi. Obrzuciłam go spojrzeniem, nakładając bekon na patelnię. Olej trysnął prosto na moją rękę. Syknęłam cicho i pomachałam nią, starając się odgonić ból. Cezar najwyraźniej nie był typem dżentelmena, przynajmniej nie dla mnie, i zaśmiał się kpiąco. - To się nazywa karma, Gene.
W odpowiedzi tylko odwróciłam wzrok, powstrzymując się od powiedzenia czegoś naprawdę niegodnego damy. Cóż, damą nie byłam, lecz zawsze można było okazywać pozory.

Cezar?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz