sobota, 7 listopada 2015

Od Josepnie C.D. Historii Seth'a

Nie byłam pewna czy zwiedzanie jest dobrym pomysłem. Z moją kostką, powykręcaną podczas biegu. Nie ma szans. Spróbowałam pójść za chłopakiem. Nic z tego. Jęknęłam z bólu.
-Co się stało?
-Tak jakby skręciłam kostkę.-Syknęłam.
-No to kiepsko.-Spojrzał na mnie.
-Macie tu kogoś kto mógł by mi pomóc?
-Mamy. Choć zaprowadzę Cię do Kath.
-Niby jak chcesz to zrobić?-Wskazałam na nogę.
-Po prostu Cię zaniosę.-Uśmiechnął się.
-Ty?..-Zmierzyłam go wzrokiem.
Podszedł do mnie i w mgnieniu oka wziął mnie na ręce. Krzyknęłam zaskoczona.
-Spokojnie przecież nic Ci nie zrobię.- Zaśmiał się.
-Taa.-Mruknęłam.
Seth zaniósł mnie w głąb obozu. Byłam zaskoczona jego siłą. Wyglądał na słabego, a tu proszę! W końcu doszliśmy pod drewniany domek. Chłopak wniósł mnie do środka. Przy stole siedziała biało włosa dziewczyna. 
-Kath mamy rannego.-Zaśmiał się.
Dziewczyna podniosła się z krzesła i spojrzała na mnie z zaciekawieniem.
-A skąd Ty tego dzieciaka wytrzasnąłeś?-Mruknęła spoglądając na mnie.- Połóż ją przy sofie.
-Ten dzieciak ma na imię Josephine i ledwo uszedł z życiem.- Warknęłam zirytowana.
-A więc Josephine co Ci się takiego stało.- Spytała z udawanym uśmieszkiem.
-Uciekałam i skręciłam kostkę.
-No dobrze a więc zobaczmy twoją nieszczęsną nóżkę księżniczko.- Spojrzała na mnie ironicznie.
Podwinęła nogawkę moich rurek i zdjęła mi trampka. Dotknęła sinej kostki, a ja syknęłam z bólu.
Seth? 
Spoko rozumiem ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz