poniedziałek, 2 listopada 2015

Od Genevieve - CD historii Davida

- Nie - oznajmiłam głosem nieznającym sprzeciwu. Christopher sam prosił się o to, bym nie pozostawiła po sobie nawet śladu życia. A niech się martwi. Niech ubolewa, czego pewnie robić nie będzie. To przecież nie był mój pierwszy raz, kiedy wychodziłam,  nawet na kilka dni. Zresztą, on czasami też znikał, a kiedy się już pojawiał, wydawać by się mogło, że wszystko jest w porządku. Nie była to prawda. Z każdą kłótnią stawaliśmy się coraz mniej bliżsi. Coraz bardziej nasze relacje się psuły. - Za każdym poprzednim razem jakoś dawał sobie radę. Teraz nie ma w tym nic innego.
- To się wcześniej zdarzało? - zapytał David, a w jego głosie słychać było zmartwienie. Nie wiadomo dlaczego, ale okropnie mnie to zirytowało. Całe minuty jakie spędziliśmy razem na przyjacielskiej rozmowie i troska, jaką mi okazał oraz moja wdzięczność, zniknęły w ciągu kilku sekund. Teraz pozostała tylko głęboka irytacja i wściekłość, głównie na brata. Miałam już wszystkiego serdecznie dość. 
- Tak, ale wątpię, żeby to był twój interes - burknęłam, zakopując się w pościeli. - Dzięki i w ogóle, ale daj kobiecie trochę przestrzeni. Twoje towarzystwo nie zawsze jest tak mile widziane, jak mógłbyś uważać. Więc, mógłbyś raczyć podnieść już stąd swój tyłek i wyjść? Taka luźna sugestia.

David? Również krótkie :/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz