sobota, 7 listopada 2015

Od Cezara d.c. Samanthy

Puściłem dziewczynę zaraz gdy znaleźliśmy się w domu. Zamknąłem za nami drzwi zdjąłem buty i kurtkę. Sam - jak ją sobie ochrzciłem, lubię dawać innym przezwiska od skrótów imion, może dlatego, że ja takiego nie umiałem dla siebie wymyślić - także zdjęła buty, kurtki nie miała. Weszliśmy do kuchni. 
- Na jaką masz ochotę? - zapytałem nalewając wody do czajnika. 
- Jakąkolwiek - odpowiedziała siadając na krześle 
- Nie mam jakiejkolwiek - powiedziałem z lekkim uśmiechem
- A jaką masz? - zapytała 
- Earl Gray, Czarna, Owocowa i Żółta - odpowiedziałem 
- Może być czarna - zauważyła
Kiwnąłem głową. Błyskawicznie wyciągnąłem dwa kubki i wrzuciłem do nich po torebce herbaty. Chciałem się przez ten pośpiech nieco rozgrzać, niecierpię zimna, a zapalić w kominku mogę dopiero za moment. 
- Śpieszy Ci się gdzieś? - zapytała
- Tak jakby - odparłem szybko ruszając do salonu gdzie szybko rozpaliłem w piecu. Kiedy wróciłem woda ledwo co zaczęła się gotować więc spokojnie podszedłem i rozlałem ją do kubków. 
- To chyba dość niecodzienne chodzić w taką pogodę po dworze - zauważyłem podając jej kubek z jej herbatą. 
- Może masz rację, nie jestem dość normalna - powiedziała jakby nigdy nic
- Oj, nie martw się. Nie ma czegoś takiego jak nienormalność, jest tylko bycie innym niż reszta, a to zawsze jest dobrze - odparłem kiwnięciem głowy zachęciłem ją by ruszyła za mną
Po chwili siedzieliśmy już w salonie grzejąc się przy kominku. 
- Śmieszny tok myślenia - powiedziała
Wzruszyłem ramionami. 
- Normalność to rzecz względna - stwierdziłem
- Jak to względna? - patrzyła na mnie z lekkim błyskiem w oczach
- Dla mnie na przykład normą jest, że po kolacji idę mordować zombie, a dla kogoś innego jest to nienormalne ponieważ on w tym czasie idzie spać. Norma nie istnieje, szczególnie w tych czasach, które panują teraz - wyjaśniłem
Kiwnęła tylko głową. Kiedy poczułem, że chwila ciszy jest zbyt długa szybko zmieniłem temat. 
- Eh..., znowu będę miał kompleksy - westchnąłem teatralnie
- Czemu? - Zdziwiła się
- Nie dość, że zawsze jestem kurduplem to teraz poznałem osobę, która kiedy siedzi jest mojego wzrostu to już jest lekko dołujące - powiedziałem z żałosnym uśmiechem.

<Sami?> 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz