Prychnąłem udając urażenie i dogoniłem ją.
- Bardzo śmieszne, może Cię odprowadzić? - zaproponowałem
- Przykro mi dla Ciebie nie starczy bekonu - powiedziała od niechcenia
- Nie jestem głodny, po prostu mam ochotę na jeszcze chwilę spaceru - uśmiechnąłem się do niej lekko
Wzruszyła tylko ramionami kopiąc kupkę liści po drodze.
- Jak tam sobie chcesz ale ostrzegałam - zauważyła
Tak ruszyliśmy krótką podróż do jej domu, przy którym mój wypadł co najmniej blado.
- Fajna chata... - stwierdziłem gdy podchodziliśmy pod drzwi - Mieszkasz tu sama?
- A co? Chcesz się przenieść? - zażartowała
- Ależ skąd, moja chatka mi odpowiada, po prostu byłem zainteresowany - uściśliłem
- No dobrze. Mieszkam z bratem - raczyła odpowiedzieć
Pokiwałem głową. Gene była na tyle miła by nie jebnąć mi drzwiami przed nosem dlatego wszedłem za nią do środka. Kiedy mnie nie pouczyła ruszyłem za nią do kuchni.
- Buty - upomniała
- Sama chodzisz w nich - zauważyłem
- No i? Ty jesteś gościem - odpyskowała
Wywróciłem oczami i zdjąłem buty jak kazała po czym dogoniłem ją.
- Pokaż jak pichcisz - wyszczerzyłem do niej zęby w uśmiechu.
< Gene?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz