Chłopak zrobił zdziwioną minę. Konie to takie piękne zwierzęta, ale co ja poradzę, że jak je widzę mam ochotę zemdleć? Jestem beznadziejna.
- Nie może być tak źle. - powiedział, a ja wstałam z kanapy.
- Och, uwierz, że jest. - rzuciłam i zniknęłam chłopakowi z oczu.
Udałam się do kuchni. Czas przekonać samą siebie, że jestem głodna. Stanęłam przed lodówką. Nie będzie tak źle? To w porządku? Wbijam mu na chatę, a potem zżeram żarcie. Masło orzechowe.. Później się nad tym zastanowię. Poszłam do salonu. To przekonywanie samej siebie zajęło więcej czasu niż mogłam przypuszczać. Chłopaka nigdzie nie było. Co o nim sądzę..? I to jest dobre pytanie. Tak szczerze to nawet nie mogę dokładnie stwierdzić, gdyż dopiero co się poznaliśmy. Jest nieprzyzwoicie miły. Zaczęło mnie to nawet zastanawiać jak on to robi. Ja bym nie mogła się tyle uśmiechać. I ta jego aura. Wydaje się być cholernie szczęśliwy, ale mogę się mylić. Tak, czy inaczej zazdroszczę mu tego. Melody (siostra Kath) zawsze mówiła, że jestem ponura, a mój uśmiech to zjawisko tak rzadkie jak widok różowego lamorożca. Nawet nie zauważyłam, kiedy zaczęłam przestawiać jakieś bibeloty. Pewnie i tak tego nie zauważy. Oby. Poszłam do pokoju. Muszę się rozpakować. Wyciągnęłam ciuchy i upchnęłam je do szafy. Gorzej z książkami. Miałam rację co do gatunku. A tak bardzo chciałam się mylić. Złapałam jakieś krótkie spodenki oraz koszulkę bejsbolówkę, która służyła mi za górę od piżamy i poszłam do łazienki. Oparłam dłonie na krawędziach umywalki i spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Te "cudowne" cienie pod oczami dodają mi uroku. Prawdę mówiąc gorzej być nie może.
***
Obudził mnie coś jakby strzał z pistoletu. Mój oddech był szybki, a serce biło jak szalone. Cholera. Znowu ten koszmar. Jeśli dalej tak będzie, nigdy nie zapomnę co się wydarzyło tego feralnego dnia.Słońce zaczęło powoli wschodzić otulając moją twarz ciepłymi promykami. Zasnęłam na kanapie czytając ulubioną książkę mojej siostry. Odłożyłam Wichrowe Wzgórza na bok i wyplątałam się z koca. Nie mam mowy, że znowu zasnę. Związałam włosy w kucyk i założyłam bluzę na piżamę. Zabrałam z pokoju laptop i włączyłam pierwszy lepszy horror. Mam ich tu tyle, że pół życia zajęło by mi oglądanie choćby jednej czwartej tego wszystkiego..
Przycisnęłam koc do ust żeby zdusić pisk. Myślałam, że nie może być nic gorszego niż życie w tych czasach, a jednak ten film przebił moje najśmielsze oczekiwania. Nagle usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Do domku wparował David. Miał poważną minę. Gdy zobaczył mnie siedzącą na kanapie trochę coś jakby mu ulżyło (?).
- Byłem w pobliżu. Usłyszałem pisk. Myślałem, że Ci się coś stało.. - wtopa.
- Nic mi nie jest. Ja.. ja tylko oglądałam film.. - na moje policzki wpłynął szkarłatny, piekący rumieniec wywołany zażenowaniem.
David?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz