-Nie wiem.- Westchnęłam.- Czy reszta ludzi tutaj też jest tak negatywnie nastawiona do życia?
-Tego sama się dowiesz.-Uśmiechnął się.
-Już się boję.- Odpowiedziałam ironicznie.
Tak naprawdę to nie wiedziałam czy przybycie tutaj było dobrym pomysłem. Nie znałam tu prawie nikogo. Nie wiem co mi strzeliło do głowy żeby pchać się w te okolice. Szliśmy dróżką w stronę domków gdzie Seth chciał przedstawić mnie "Przywódcy". To wszystko było dla mnie śmieszne. Nigdy nie byłam wysoko w jakiejkolwiek hierarchii. Nienawidziłam tych wszystkich osób uważających się za najlepsze. Moi rodzice zawsze powtarzali mi, że nie mam przejmować się docinkami innych. Niestety tak się nie da. Są osoby o słabszej psychice, które sobie nie radzą z życiem. Na przykład moja mama... Na samą myśl o niej, serce mi się ściska. Tak bardzo mi jej brakuję... Zginęła broniąc mnie przed sztywnymi (zombie). Od tamtego momentu postanowiłam być twarda i nie do zdarcia. Ale coś czuję, że mi to zbytni w najbliższej przyszłości nie wyjdzie. Zamyśliłam się i nawet nie zauważyłam, że doszliśmy już do głównej kwatery.
Seth?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz