Uśmiechnąłem się do niej.
- Myślę, że póki co dobrze Ci idzie, w przerwach kiedy mnie nie obrażasz i nie prychasz na mnie jak napuszona kotka - odpowiedziałem żartobliwie
- Coś ty powiedział? - zapytała agresywnie
- Nic, nic, że dobrze Ci idzie. W ogóle powiedziałaś mu kiedyś o tym, że to nie jego wina? - zapytałem
Pokręciła wolno głową.
- Myślę, że powinnaś spróbować, wam obojgu taka rozmowa wyszłaby na dobre, nic nie stracisz, a możesz zyskać - zauważyłem
W tej właśnie chwili poczułem się całkowicie jak hipokryta. Ja z moim bratem nigdy nie umiałem się dogadać. Zawsze robiłem mu na złość mimo, że on się starał. No... Przynajmniej trochę. Nagle przypomniałem sobie nieco bardziej istotną informację z jej monologu.
- Pewnie nie chcesz o tym mówić, ale jak zginęli twoi rodzice? - zapytałem trochę niepewnie nie wiedząc jak zareaguje na ten temat
<Gene? sorka, że krótkie>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz