środa, 30 grudnia 2015

Od Christopher'a - CD historii Sekhet

Uśmiechnąłem się pocieszająco. Kilka razy spotkałem się z przypadkiem padaczki. Nawet całkiem blisko, jakby nie patrzeć. Wspomnienia wróciły do mnie z siłą uderzenia pociągu.
- Wiesz, miałem kiedyś przyjaciela - zacząłem. - Najlepszego przyjaciela - poprawiłem się szybko. - Nie mieliśmy przed sobą sekretów. Znaczy się, tak przynajmniej uważałem. Pewnego dnia, w Halloween, postanowiłem zrobić mu kawał. Schowałem się za jego domem, gdzie miał na mnie oczekiwać. Wyskoczyłam nagle zza rogu i przestraszyłem go, a on nagle dostał ataku. Nie miałem pojęcia, co się dzieje. Myślałem, że umiera. Na szczęście pomoc przyszła na czas. Jego rodzice właśnie wrócili ze sklepu. Przyjechała karetka i nie widziałem go potem już nigdy - westchnąłem ciężko.
- Czy on... umarł? - przestraszyła się Sekhet. 
- Nie. Jego rodzina się wyprowadziła, sądząc, że mam na niego zły wpływ. Łapiesz? Ja, nie Gen - pokręciłem głową, uśmiechając się smutno. - Chciałbym się dowiedzieć, co się z nim dalej działo. Czy przeżył Wielki Wybuch i czy nie ma mi tamtego incydentu za złe... Eh, przepraszam. To pewnie jest dla ciebie drażliwy temat. Zmieńmy go - odchrząknąłem, wgapiając się w drogę. Przez chwilę szliśmy w ciszy, a jedynym odgłosem, który nam towarzyszył był świergot ptaków i szum drzew. Ten spokój był wręcz upajający, jednak wiedziałem, że nie potrwa długo. Góra dwie godziny i będziemy w centrum miasta. A wtedy zacznie się jatka... Cóż, Chris, sam tego chciałeś, powiedziałem sobie. - A wracając do moich dziwactw i rzeczy, o których powinnaś wiedzieć. Hm, zdarza mi się sikać przez sen.
Rozszerzyła oczy.
- Naprawdę? - zachichotała.
- Nie, ale widzisz. Już się uśmiechasz - zaśmiałem się cicho.

Sekhet?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz