piątek, 25 grudnia 2015

Od Cezara C.D. Jonathana

Czułem się trochę winny, to, że ja zdążyłem się już przyzwyczaić do takiego, a nie innego jedzenia, do apokalipsy, nie znaczy, że inni zdążyli. Mogłem to przewidzieć wcześniej, gdybym to zrobił nie musiałbym teraz biegać z miskami wymiocin na drugą stronę obozu i dodatkowych 5 kilometrów by nie zwabić zombie do obozu. Na jego słowa zmierzyłem miskę wzrokiem.
- Nie myślę, że nie będzie aż tak źle - odparłem lekko rozbawiony po czym wstałem dość energicznie - leż, zaraz wrócę
- Uważaj bo gdzieś bym poszedł - odburknął znów opadając na poduszkę
- No, gdybyś uciekł mielibyśmy problem - zauważyłem
Zszedłem na dół. Przekopałem cały parter z prędkością światła (czyli w 15 minut), lecz w końcu znalazłem to czego szukałem - czystą chustkę
Zmoczyłem ją zimną wodą po czym wszedłem z powrotem na górę.
- Jestem - oznajmiłem
- Już myślałem, że mnie zostawiłeś - usłyszałem głos z łóżka
- Jakżebym mógł - odpowiedziałem lekko urażony przesuwając się po omacku w kierunku łóżka.
Podczas choroby niestety Jon był lekko nadwrażliwy na światło, z resztą jak wielu, więc okna były zasłonięte. Kiedy myślałem, że już uda mi się bezproblemowo dostać do chorego potknąłem się o coś leżącego na ziemi. Na szczęście - nie była to miska - bo miałbym jeszcze do sprzątania wymiociny z ziemi. W ostatniej chwili podparłem się dłonią nad Jonem by boleśnie w niego nie wlecieć.
- Uuu, ale na mnie lecisz - zażartował
- Taa, dosłownie - odpowiedziałem siadając
Wzruszył ramionami, a ja umieściłem nagle mokrą chustkę na jego czole, z cichym chlupnięciem. Jęknął cicho z przyjemności.
- Co to? - zapytał lekko się rozluźniając
- Tylko mokra ścierka - odpowiedziałem wolno wstając bo zauważyłem jak przymyka oczy
Odpowiedziało mi jedynie mruknięcie, chyba jednak dobrze to na niego podziałało. Stwierdziłem, że zamiast mu przeszkadzać przydam się do czegoś i wyniosę wymiociny, które nie pachniały zachęcająco. Zostawiłem śpiącego Jona samego ze sobą.

< Jon? Sorka, że krótkie, ale czas nagli #wpółdo24 >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz