sobota, 26 grudnia 2015

Od Cezara C.D. Genevieve

Musiałem Gene przyznać - obrada była tak nudna, że sam przysnąłem na kilka minut po czym zarobiłem od niego milszej sąsiadki kopniaka w łydkę i tak się obudziłem. Resztę czasu spędziłem na robieniu notatek na zupełnie inny temat.
Po jej zakończeniu sam powoli ruszyłem do wyjścia. Niestety los chciał, że z Gene musieliśmy iść w tym samym kierunku, o tej samej porze - tak więc ramię w ramię nie odzywając się zbytnio ruszyliśmy do swoich domków.
- Gene? - bąknąłem cicho
- Nie psuj mi mojej wolności - odpowiedziała opryskliwie
- Ale mam pytanie, a nawet drobną prośbę - powiedziałem
- Wal - mruknęła niechętnie
- Dobra rysujesz prawda? - zapytałem
Wolno skinęła głową.
- Robię dla Effy taki projekt..., powiedzmy. Chodzi o spisanie całej mojej wiedzy o zombie jednak nie mam talentu plastycznego, a przydałyby mi się ilustracje - wyjaśniłem
- Czyli mam dla Ciebie rysować zombie? - uniosła brwi zdziwiona
- No, właśnie tak, mam nadzieję, że nie najgorzej rysujesz z opisów - odpowiedziałem
- Na nic się jeszcze nie zgodziłam - prychnęła
- Skoro nie lubisz rysować flaków i rozkładających się ciał to rozumiem, poproszę kogoś innego - powiedziałem jakbym miał na to stanowisko mnóstwo chętnych
- Przemyślę to - stwierdziła - Teraz ja mam pytanie
- Wal - odpowiedziałem identycznie jak ona
- Czemu akurat ty? - zapytała obojętnie
- Dużo świata widziałem, dużo rzeczy chciało mnie zabić, a przyciągam nieszczęścia jak magnes - streściłem jej wszystko
- No dobra..., zastanowię się - rzuciła
Odbiła w drogę do swojego domku, tu nasze drogi się rozdzielały, ja więc ruszyłem do siebie - wolałem jej nie przeszkadzać w rozmyślaniach.

< Gene?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz